pldaenfrdeuk
Serwis informacyjny mieszkańców Barlinka i okolic

 

 


 sobota 23 stycznia 2021r.   imieniny: Ildefons, Jan, Klemens

Reklama

A A A
0 1 1 1 1 1
Image
ul. Jeziorna 7b
W budynku na ulicy Jeziornej 7b, mieszka kilka rodzin. Są to w większości osoby starsze, które w Barlinku pojawiły się tuż po zakończeniu wojny. Co pewien czas pytają władze miasta, co dalej z nimi będzie? Stary budynek położony jest w centrum byłego zakładu drzewnego.

Mieszkają w nim m.in. byli jego kierownicy i dyrektorzy. Kiedy kilka lat temu zakład zlikwidowano, zarówno jego teren, jak i budynek stał się własnością miasta. Od tego czasu lokatorzy próbowali swoje mieszkania wykupić. W tym celu, spotykali się chociażby z burmistrzem Zygmuntem Siarkiewiczem. Ostatnie takie spotkanie odbyło się w kwietniu 2008 roku.

REKLAMA

– Zostaliśmy na nie zaproszeni do urzędu miasta – opowiadał na sesji rady Miasta Marek Samol, który razem z babcią mieszka we wspomnianym budynku. – Na spotkaniu tym oprócz nas mieszkańców, byli burmistrz, jego zastępca, radca prawny urzędu i prezes barlineckiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego. W jego trakcie burmistrz poinformował lokatorów budynku, że ma przygotowana uchwałę, którą chce przedstawić radnym na sesji, która miała odbyć się tego dnia w godzinach popołudniowych.  Zapisano w niej, że będziemy mogli wykupić mieszkania, które zajmujemy oraz część terenu wokół budynku. Po tym spotkaniu, my mieszkańcy, byliśmy ogromnie szczęśliwi. – Po latach starań wreszcie dopieliśmy swego.

Image

Jednak po kilku miesiącach okazało się, że mieszkania nie są na sprzedaż. Chociaż, jak podkreśla Samol, burmistrz dał tym starszym ludziom słowo, że będą mogli je kupić. Dlatego teraz zarówno on, jak i inni lokatorzy czują się przez Siarkiewicza okłamani. Ten ostatni odpiera zarzut kłamstwa. – Już w 1993 roku, rada miasta podjęła decyzję o wyłączeniu tego budynku ze sprzedaży, na rzecz jego lokatorów. – Dlatego żadna taka obietnica z mojej strony paść nie mogła. Padła za to obietnica z mojej strony, że obecni lokatorzy tego budynku, mogą tam mieszkać dożywotnio. Zapewniliśmy ich, że nawet, jeżeli znajdzie się chętny na teren po tartaczny, im z jego strony nic nie zagrozi. – I to było głównym tematem spotkania, o którym wspomina pan Samol. Włodarz gminy zapewnia, że osoby biorące udział w spotkaniu z jego strony, mogą poświadczyć to, o czym mówi. Bo żaden pisemny protokół z niego, nie został sporządzony.
js

Dodaj komentarz


Wpisy wulgarne, zawierające błędy ortograficzne, kłótnie, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane DUŻYMI LITERAMI), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Nie odpowiadamy na anonimowe komentarze. Prosimy zaloguj się lub zarejestruj. Rejestracja jest jednoznaczna z akceptacją regulaminu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - napisz do nas . lub użyj przycisku "Zgłoś administratorowi". Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Redakcja nie odpowiada za treść komentarzy.