BORNE FURNITURE Sp. z o.o.

 

BORNE FURNITURE Sp. z o.o.


 środa 1 lutego 2023r.   imieniny: Brygida, Ignacy, Paweł

Reklama

Bimex/Lewiatan Barlinek

A A A
Image
Himalaya Expedition
Witamy, dziś mija nasz trzeci i ostatni dzień w Kathmandu przed lotem do Lukli (nie lubimy latać do Lukli, oj nie lubimy... ciągle mamy w pamięci lot sprzed dwóch lat i pas startowy długości ok. 300 metrów...). Zanim jednak rozpoczniemy karawane to najpierw kilka słów o samym pobycie w stolicy Nepalu...

Kathamandu nas nie rozczarowało i po dwóch latach przerwy znów poczuliśmy się tu jak w domu. To miasto tętni życiem, a Azja na każdym kroku miesza sie z Europą. Z jednej strony bród, głód, smród i hałas, a z drugiej wyborne jedzenie (szczególnie dla Jarka, który nie jada mięsa), a konkretnie pyszne pierożki momo, czy ulubiony przez mnie chowmein. Pozwoliliśmy sobie nawet na wzniesienie toastu zaraz po przylocie piwem marki Everest (jakżeby inaczej!) dostępnym chyba tylko w Nepalu.

REKLAMA

Śpimy w hoteliku gdzie pokój kosztuje 7 dolarów, więc nie jest to może najniższy standard (za 3-5 dolarów też można znaleźć nocleg), ale zapach naszej sypialni pozostawia wiele do życzenia, łazienka też nie prezentuje zbyt wysokiego standardu... Okna wychodzą na jedną z ulic, więc pobudkę mamy z samego rana jak tylko miasto budzi sie do życia. A azjatycka ulica to przede wszystkim klaksony, klaksony i jeszcze raz klaksony - spać się nie da:) Nie przyjechaliśmy tu jednak na wczasy, więc nie narzekamy, bo przed nami miesiąc w górach, gdzie warunki życia będą zdecydowanie bardziej spartańskie.

Szczerze mówiąc jesteśmy już nawet trochę zmęczeni miastem i z radością myślimy o udaniu się w góry. Chodząc po ulicach Kathmandu trudno się opędzić od ulicznych sprzedawców wszystkiego (maść tygrysia, drewniane skrzypki, koraliki na szyje i tysiąc innych niekoniecznie potrzebnych do życia rzeczy). Rikszarze też stale namawiają do skorzystania z ich usług, choć Kathamndu nie jest dużym miastem i większość spraw załatwiamy "na nogach". Najważniejsze jest jednak zachowanie zimnej krwi maszerując ulicą, ponieważ ulica jest dla samochodów, motorów, rikszarzy i pieszych - tłok więc panuje ogromny, wszyscy trąbią, ktoś krzyczy, nietrudno wpaść pod koła:)

Image

Teraz jednak przed nami pakowanie worów wyprawowych (będą ciężkie, bo dokupiliśmy jeszcze gaz, szable śnieżne i pozostały konieczny w górach sprzęt), rano kurs na lotnisko, wspomniany juz przelot do Lukli i start karawany. Jesteśmy mocno podekscytowani, bo za chwile zaczyna się właściwy etap wyprawy, a dopiero po przylocie w góry okaże się jaka tam panuje pogoda. A pogoda będzie kluczowa dla całego przedsięwzięcia pod nazwą GBS Bank Himalaya Expedition. Trzymajcie kciuki, żeby się wszystko układało, bo mimo tych trzech udanych dni w Kathamndu zdarzył sie nam jednak jeden niemiły wypadek, mianowicie Jarkowi został skradziony telefon... Nie zawsze może być jednak z górki:)

Image Pozdrawiamy serdecznie
GBS Bank Himalaya Expedition
Grzegorz i Jarek
 

Dodaj komentarz


Wpisy wulgarne, zawierające błędy ortograficzne, hejt, kłótnie, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane DUŻYMI LITERAMI), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Nie odpowiadamy na anonimowe komentarze. Zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj? Napisz do nas redakcja@barlinek24.pl lub użyj przycisku "Zgłoś administratorowi". Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Redakcja nie odpowiada za treść komentarzy. Prosimy nie podpisywać anonimowych komentarzy z imienia i nazwiska.

Twój komentarz nie został opublikowany? Skorzystaj z fb i komentuj pod postem na naszym profilu B24.