pldaenfrdeuk

 

 


 poniedziałek 25 października 2021r.   imieniny: Bonifacy, Bończa, Teodozjusz

Reklama

Terapia Tlenowa - Hiperbaria Barlinek

Agencja Zatrudnienia Efekt Sp. z o.o. Sp.k.

A A A
ODWIEDŹMY SĄSIADÓW Z POŁUDNIA

Staraliśmy się swoje wolne dni spędzać na wschodzie, jednakże ze względu na pandemię oraz pozamykane granice z Rosją i Białorusią, postanowiliśmy odwiedzić naszych sąsiadów na południu. Czechy, to kraj który w swojej różnorodnej ofercie posiada wiele do zaproponowania.

 

REKLAMA

Z jednej strony, zabytki kultury z przed wielu wieków (pięknie zachowane zabudowy miasteczek, zamków, pałaców) jak również bajkowe formacje skalne, trasy turystyczne których nie poskąpiła natura.

Gdybyśmy brali pod uwagę ilość zabytków kultury, powierzchnię terenu, to można by stwierdzić, że Czesi znajdują się chyba na podium  w rankingu europejskim.  Pakujemy walizki i wyruszamy autem do stolicy Czech, Pragi. Wcześniej rezerwowaliśmy hostel w samych Hradczanach koło mostu Karola, jednakże podejmujemy  inną decyzję lokalizacyjną, ze względu na brak miejsca parkingowego. A musimy pamiętać że  miejsce parkingowe w takiej lokalizacji  to koszt około 100 zł za dobę. Zapewne już wielu z was było w Pradze, my postanowiliśmy odwiedzić to miejsce po 30 latach. Mnogość zabytków kultury związana z tym miastem jest niesamowita. Choć w samej Pradze będziemy tylko 3 dni, rozplanowanie wydaje nam się proste, Wyszehrad, Stare Miasto, Hradczany. Czasowo to bardzo skromnie. Po rozpakowaniu walizek kierujemy się na Wyszehrad, położony na wzgórzu zamkowym, który stał się drugą obok Hradczan siedzibą czeskich królów.

Oprócz murów obronnych wznoszących się na wzgórzu, do najsłynniejszych budowli zaliczyć można kościół św. Piotra i Pawła, przy którym znajduje się cmentarz na którym pochowano wiele wybitnych osobistości. To coś na kształt cmentarza na Powązkach. Kresem świetności Wyszehradu stało się zdobycie wzgórza przez wojska husyckie, które splądrowały to miejsce, niszcząc i wyrzucając złoty ołtarz św. Longina do Wełtawy. Warte poświęcenia uwagi zajmują bramy przez które wchodzimy mijając fortyfikacje. Do najstarszych zabytków wewnątrz murów obronnych, zaliczyć można Rotundę św. Marcina. Bazylika św. Piotra i Pawła z dwiema wieżami jest widoczna z wielu kilometrów. Interesującym punktem zwiedzania jest również Cmentarz Wyszehradzki, gdzie w XIX i XX wieku pochowano zasłużonych dla czeskiej kultury.  Tu spoczywają prochy znanych kompozytorów, malarzy, poetów, pisarzy. Całość zwiedzania zajmuje około 3-4 godzin.

Jeszcze tego samego wieczoru, idziemy w z dłuż przepływającej rzeki Wełtawy w kierunku starego miasta,  podziwiać podświetlone, mosty, stateczki cumujące nad rzeką (przerobione na kafejki) pięknie odrestaurowane budynki. Spotykamy wielu turystów z całego świata,  Całość tworzy jakąś niepowtarzalną atmosferę. Pragę trzeba obejrzeć wieczorem.

Następnego dnia wybieramy się na Stare Miasto, wpisane na listę dziedzictwa Unesco. Z hotelu mamy około 1,5 km, a po drodze jest co zwiedzać. Przemierzając często wąskimi uliczkami Stare Miasto, podziwiamy zabudowę w swoich kształtach jak i wykończeniu elewacji domów. Fasady budynków zdobione ornamentami, nie kiedy bardziej eksponowane z pozłacanymi elementami zabudowy. Na uwagę zasługuje Staromiejska Wieża Mostowa, znajdująca się przy wejściu na Most Karola. Na jednej ze ścian umieszczono rzeźby przedstawiające Karola, oraz świętych Wita, Wojciecha, Zygmunta. Dalej przemieszczając się po starym mieście oglądamy barokowe budynki, dom Franca Kafki, oczywiście Rynek Staromiejski z przepięknym Ratuszem Staromiejskim, pomnik Jana Husa, Praski zegar. Naprawdę trudno opisać piękno zabudowy, kościoły, place, uliczki. Zapewne wszystkiego można dowiedzieć się z Internetu, ale obejrzeć tu to nie to samo. Większość hoteli w recepcji posiada mapę Pragi z zaznaczonymi zabytkami, my z takiej skorzystaliśmy przemierzając piękne stare miasto. Chodząc uliczkami co chwilę mijamy knajpki, kafejki, restauracje. Tu wszędzie można znaleźć coś dla podniebienia.  Wieczorkiem, proponujemy (a może obowiązkowo zajść do jednej z najstarszych piwiarni w Pradze, U fleku na ulicy Kremencowej 11. Na dziedzińcu stoły poustawiane jak na oktoberfest, kelnerzy uwijają się, nie zdążysz zamówić piwko a już masz pod nosem, gościu gra na harmonii. To miejsce ma coś w sobie, wspaniała atmosfera. My uważamy że to kultowe miejsce. No jakoś z dobrym akcentem trzeba zakończyć dzisiejsze zwiedzanie. 

 

 

Na trzeci dzień zostawiliśmy sobie do zwiedzania Hradczany, obowiązkowo trzeba wejść Mostem Karola nad Wełtawą. Budowę tego mostu rozpoczęto w 1357. W okresie Baroku zbudowano 30 posągów świętych. Na drugim końcu mostu stoją dwie wieże. W tym miejscu wchodzimy na Małą Stranę, to takie stare miasto nie daleko Zamku Praskiego. Wspinamy się do góry przemierzając starą zabudowę, co tu dużo mówić, klimatycznie i wspaniale, tylko pozazdrościć sobie. Docieramy do Zamku Praskiego. Wydaje się że jest to miasto w mieście. Ogromny obszar otoczony murami. Wewnątrz znajduje się wiele budynków, pałac królewski (dzisiaj siedziba Prezydenta Czech), kościoły, ulice, pałace. Nad wszystkim góruje katedra św. Wita wybudowana w stylu gotyckim ponad 600 lat temu, jedna z najbardziej okazałych budowli, jest klejnotem architektonicznym Europy. Obowiązkowe miejsce zwiedzania.  Tu znajdują się jedne z najwspanialszych witraży na świecie. Przypatrując się, to cudo stworzone przez człowieka. Nie tylko witraże ale cała katedra robi ogromne wrażenie. Środek prezbiterium wypełnia Cesarskie Mauzoleum. Tu spoczywa Ferdynand I jego żona Anna Jagielonka oraz ich syn Maksymilian II. W bocznych nawach znajdują się grobowce Królów z dynastii Przemyślinów. Na wprost kaplicy Najświętszej Marii Panny znajduje się grób św. Wita.  Zwiedzanie tego miejsca spokojnie , to tyle czasu co msza odpustowa.

W dalszej części przechodzimy do zwiedzania bazyliki św. Jerzego. Utrzymana w romańskim stylu, nie tak okazała, jak bazylika ale w tym miejscu kościół istniał już w 920 roku. Przechodząc dalej zwiedzamy tak zwaną,, złotą uliczkę ‘’  Z zewnątrz nic specjalnego, ale wchodząc do budynku mijamy korytarze ze średniowiecznym uzbrojeniem. Jak dla mnie to uczta dla oka. Zwiedziliśmy jeszcze kilka zabytków o których już nie będę wspominał. Patrząc z perspektywy turysty i nie jest to tylko moje zdanie, Praga to najbardziej europejskie miasto ze swoimi zabytkami, a mogliśmy to skonfrontować dalej podróżując. Bez prawie żadnych naleciałości obcych kulturowo.

Nasze apetyty a prze de wszystkim moje, bo jestem fascynatem średniowiecznego uzbrojenia oraz ograniczenie czasowe nie pozwala nam zwiedzić wspaniałych zaplanowanych wielu zamków takich jak chociażby Karlstain (letnia rezydencja królów czeskich). Ograniczamy się do wizyty w Konopiszte.  Jedziemy w kierunku Brna a ściślej mówiąc w Morawski Kraj, fascynujący region wapiennych wzgórz, jaskiń znajdujących się na północ od Brna. Po drodze zbaczamy do zamku Konopiste. Początek budowli sięga 1294 roku, ale po nabyciu pałacu przez Franciszka Ferdynanda (który zgiął w wyniku zamachu w Sarajewie w 1914 r.)  posiadłość nabiera kształtu zachowanego do dzisiejszych czasów. W XIX w Konopiszte było najnowocześniejszym zamkiem w ówczesnej europie, począwszy od instalacji elektrycznej, hydraulicznej po windy zamontowane  w obiekcie. Ale dla mnie nie to jest istotne. Tu znajdują się bodajże największe zbiory zbroi rycerskiej której arcyksiążę był kolekcjonerem, jak również wielkim myśliwym. W swoim życiu, będąc na wielu kontynentach, uszczelnił ponad 3000 sztuk zwierzyny. Te i inne trofea zdobią ściany korytarzy. Możemy  stwierdzić że ta taka „mekka dla myśliwych”.

Po południu znajdujemy się w parku narodowym, nasz cel to Jaskinie Punkevni, odkryte w latach 60 tych. We wrześniu jest mało turystów, więc możemy z marszu bez rezerwacji zwiedzić  te fascynujące miejsca.

Zwiedzając jaskinie przechodzimy przez różne malownicze podziemnie komory , oglądając dziwy natury, stalagmity, stalaktyty. W połowie zwiedzania zabierają nas w podróż podziemnymi korytarzami łodziami. Niesamowite przeżycie. W wielu miejscach czujesz cię jak na zdjęciach z filmu Jurajski Park. Polecamy –  to atrakcje dla osób w  każdym wieku.

 

 

Rankiem wyruszamy na Węgry do Budapesztu. Jadąc czeskimi autostradami, co chwilę mijamy znaki informujące o znajdujących się zabytkach. Nagromadzona ilość  zamków , pałaców, miejsc wartych odwiedzenia jest niesamowita. To świadczy jak bogate były Czechy  w średniowieczu. Na tych terenach znajdowało się wiele kopalń złota i srebra. Jadąc autostradą zbaczamy lekko  do miejscowości Mikulov. To jedno z wielu małych pięknych miejscowości których wytwarza się morawskie wina.  Przechadzając się po małej urokliwej miejscowości, czujemy się jak byśmy byli w Prowansji. Wokoło na wzgórzach pełno winnic. Tu można zakupić miejscowe wina. Chwila odpoczynku i w dalszą drogę.

Jesteśmy w Budapeszcie. To równie piękne miasto jak czeska Praga, ale bardziej kosmopolityczne. Przecież Turcy zajęli Węgry na 150 lat. Tu w niektórych miejscach, widać w architekturze  wpływy tureckie. Miejsce na nocleg wybraliśmy tak by poruszać się po mieście na pieszo. Budapeszt uznawany jest za jeden z najpiękniej położonych stolic świata. Historia tego miasta sięga cesarstwa rzymskiego, jednakże dopiero za czasów podboju IX w. przez plemiona madziarskie, powstały ośrodki miejskie, na lewym brzegu Dunaju Buda na prawym Peszt.

Ponieważ mamy tylko 2 dni na zwiedzanie (to bardzo krótko) nie wszystko możemy obejrzeć.  Spacerując po Budapeszcie nieustannie staje się oko w oko z historią tej aglomeracji. Pośród nowoczesnej zabudowy wkomponowanej w architekturę starego miasta, możemy podziwiać kunszt budowniczych. Najbardziej reprezentacyjnym budynkiem jest gmach Parlamentu, znajdującym się nad Dunajem. Obok znajdują się nie mniej imponujące budynki, na Placu Lajosza z gmachami rządowymi. Zwiedzając już nie tak wąskie uliczki starego miasta jak w Pradze, uwagę przyciąga już wcześniej wspomniana mieszanka architektury starej i nowej. Nie sposób ominąć największego kościoła Bazyliki św. Stefana. Wybudowana ponad 500 lat temu, po przebudowie nabrała włoskiego renesansowego kształtu. Na zwiedzanie starej części Pesztu poświęcamy jeden dzień.

W drugim dniu zwiedzimy lewobrzeżną część miasta, czyli Budę. Góra Zamkowa na której znajduje się potężny Zamek Królewski, oraz kościół św. Macieja – to koniecznie trzeba obejrzeć. Pałac Królewski oglądamy z zewnątrz. Wewnątrz znajdują się muzea zamkowe, galerie narodowe, oraz część reprezentacyjna. My ze względu na brak czasu odpuszczamy sobie zwiedzanie wewnętrznych części zamku. Na wzgórzu można również obejrzeć Pałac Sandorsów, Skalny Szpital, Basztę Rybacką.

Jedną z najsłynniejszych budapeszteńskich świątyń jest Kościół św. Macieja. Trójnawowa Bazylika powstała w XIII wieku, jako kościół parafialny. Z biegiem czasu został przebudowany i zachował się w obecnym kształcie. W tym kościele po podpisaniu 1867 roku austrowęgierskiej ugody, został koronowany na Króla Węgier Franciszek Józef I.

Wcześniej Królów Węgierskich przez ponad 300 lat koronowano w Bazylice w Bratysławie. Wnętrze kościoła św. Macieja to niezwykłe bogactwo form i barw. Tu uwidacznia się styl wschodni, bo przez ponad 100 lat kościół pełnił funkcję meczetu. Naszej uwadze zasługuje oprócz kościoła stojąca obok ,,Baszta Rybacka’’ z wieloma wieżyczkami . Po kilku godzinach zwiedzania idziemy odpocząć na Budapeszteńskie Termy,  to takie baseny z gorącymi źródłami. Po tylu dniach marszu, taka wisienka na torcie. Z wielu istniejących obiektów my wybieramy  Kąpielisko Szechenyiego.  Ulubione przez budapeszteńczyków kąpielisko należy do najprzyjemniejszych kompleksów w Europie. Atutem tego kąpieliska jest piękna architektura. Tylko tu czeka na gości tyle różnorodnych basenów termalnych.

 To tyle z planowanej wycieczki, wracamy do domu. Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Obejrzeć miejsca ciekawe tak, ale dla nas te wielkie metropolie- i mieszkać nie, nie ma to jak Barlinek.

Wracamy przez Śląsk, a więc po drodze mamy jeszcze jedno ciekawe miejsce Ołomuniec. Po czeskiej Pradze, to drugi co do wielkości kompleks historyczny w republice czeskiej, ze starym miastem, dwoma rynkami, zamkiem, kolumną Trójcy Przenajświętszej. Co ciekawe Ołomuniec znalazł się na pierwszym miejscu opublikowanym przez przewodnik Lonely Planet w rankingu 50 europejskich miast uznane za najpiękniejsze, ale mało znane. Polecamy, warte obejrzenia.

 

Cezary Szafkowski

 

 

Komentarze

Dodaj komentarz


Wpisy wulgarne, zawierające błędy ortograficzne, hejt, kłótnie, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane DUŻYMI LITERAMI), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Nie odpowiadamy na anonimowe komentarze. Prosimy zaloguj się lub zarejestruj. Rejestracja jest jednoznaczna z akceptacją regulaminu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - napisz do nas redakcja@barlinek24.pl lub użyj przycisku "Zgłoś administratorowi". Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Redakcja nie odpowiada za treść komentarzy. Prosimy nie podpisywać anonimowych komentarzy z imienia i nazwiska.