pldaenfrdeuk

 


 piątek 27 listopada 2020r.   imieniny: Dominik, Oda, Wirgiliusz

Reklama

A A A
Image
Wyprawa na Pumori
Witajcie, po prawie dwóch dniach podróży i trzech lotach samolotem dostaliśmy się w końcu do Kathmandu! Sama podróż przebiegła bez większych sensacji poza niemiłym dla naszych kieszeni epizodem w Berlinie, gdzie niestety nie udało sie uniknąć dopłaty za nadbagaż. Kokietowanie pani Helgi z linii lotniczych nie przyniosło efektów i portfele stały się lżejsze o kilkadziesiąt euro...

Image mp3

Natomiast przesiadka w Londynie na lotnisku Heathrow to głównie rozmowy z obsługą sklepu Hi-Fi. Powodem jest niestety awaria kamery, którą z sobą zabraliśmy (nowej!). Rozwiązania problemu nie udało się znaleźć i na razie filmu jeszcze kręcić nie zaczęliśmy.

Zdecydowanie najciekawszym okresem podróży do Kathmandu była 8-godzinna przesiadka w Delhi. Samo lotnisko wygląda bardzo nowocześnie, jest bardzo czyste i z Indiami kojarzy sie nieszczególnie (poza indyjskimi motywami dekoracyjnymi na ścianach). Jednak ludzie z obsługi lotniska, a konkretnie kontakt z nimi pokazuje, że jest się już w Azji i Europa jest daleko stąd. Próba uzyskania jakiejkolwiek informacji od pracownika lotniska graniczy z niemożliwością.

REKLAMA

W rozmowie są oczywiście bardzo uprzejmi, służą pomocą, przytakują, a nawet zapisują na papierze nasz problem i obiecują pomoc np. za 30 min. Jednak po tym czasie nikt się nie zjawia, pytamy się kolejnego urzędnika, czy może nam pomóc, ten oczywiście mówi, że tak, że bardzo chętnie, zapisuje w swoim notesiku nasza sprawę, obiecuje pomoc i... już nie wraca.

Takich urzędników spacerujących po lotnisku dwójkami, trojkami, a nawet czwórkami jest mnóstwo. Wyglądają bardzo elegancko i profesjonalnie jednak załatwienie z nimi jakiejkolwiek sprawy jest nie lada wyzwaniem. Gdyby nie to, ze byliśmy na lotnisku w Delhi już drugi raz i poznaliśmy trochę mentalność Hindusow, to nerwy by nam wysiadły. Zresztą obserwowaliśmy wiele sytuacji, w których inni Europejczycy próbowali się czegoś dowiedzieć, biegali, pytali i kompletnie zdezorientowani wracali do punktu wyjścia. My się po prostu położyliśmy na plecakach pod ścianą i postanowiliśmy się kilka godzin zdrzemnąć. Bo z jednej strony burdel i zamieszanie na lotnisku w Delhi jest ogromne, ale z drugiej jakoś ten system działa i trudno w to uwierzyć, ale samoloty startują i lądują. Cóż, Azja - nie wszystko jesteśmy w stanie naszymi europejskimi umysłami objąć i zrozumieć.

Image

Przyszedł jednak moment na lotnisku w Delhi, że nie wytrzymałem (Grzegorz) i uruchomiłem w komórce dyktafon, żeby na gorąco oddać to co widzimy i przeżywamy. Proszę o wyrozumiałość przy odsłuchiwaniu nagrania, byłem po 3 godzinach snu i zmęczenie czułem ogromne. Tempo w jakim mówię potwierdza to zresztą...

{jgmp3 file:=[http://www.barlinek.drl.pl/filmy/grzesiek.mp3]}

Tymczasem pozdrawiamy z Kathmandu, wkrótce druga relacja, bo jutro lecimy do Lukli i rozpoczynamy karawane pod Pumori, dostęp do internetu będzie bardzo utrudniony.

Image GBS Bank Himalaya Expedition
Grzegorz i Jarek
 

Dodaj komentarz


Wpisy wulgarne, zawierające błędy ortograficzne, kłótnie, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane DUŻYMI LITERAMI), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Nie odpowiadamy na anonimowe komentarze. Prosimy zaloguj się lub zarejestruj. Rejestracja jest jednoznaczna z akceptacją regulaminu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - napisz do nas . lub użyj przycisku "Zgłoś administratorowi". Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Redakcja nie odpowiada za treść komentarzy.