pldaenfrdeuk

 


 piątek 27 listopada 2020r.   imieniny: Dominik, Oda, Wirgiliusz

Reklama

A A A
Image
Himalaya Expedition
Witamy, po kilku dniach milczenia znów się odzywamy. Tym razem za nami intensywne 3 dni działalności górskiej - w końcu! Mój stan zdrowia się unormował i po 4 dniach leczenia wróciłem do bazy do Jarka. Ponieważ czasu na akcje wspinaczkową zostało nam ok. półtora tygodnia szybko ruszyliśmy do góry.

Już następnego dnia z ciężkimi plecakami wypełnionymi sprzętem biwakowym zaczęliśmy podchodzić w kierunku grani, gdzie planowaliśmy założyć obóz 1 i przespać noc w celu zdobycia koniecznej aklimatyzacji przed późniejszą wspinaczką. Po 3 godzinach podejścia na grań i następnych 3 godzinach wspinaczki skalno-śnieżna grania na wysokości 5800 - 6000 metrów założyliśmy na małej śnieżnej półce biwak. Nie był zbyt komfortowy (nasz namiot szturmowy ma wymiary 2x1,5 metra), ale jakoś przespaliśmy te noc i rano ruszyliśmy w dół, zostawiając namiot w ścianie. Takie są standardy aklimatyzacji i my zgodnie z nimi zeszliśmy do bazy, żeby odpocząć, najeść się do syta i przede wszystkim odpocząć przed planowanym dwa dni później atakiem szczytowym.

REKLAMA

Cofając się jeszcze o kilka dni, gdy byłem chory - ostatniego dnia przed powrotem do naszej bazy, odwiedziłem w bazie pod drogą klasyczną dwie wyprawy działające na Pumori, o których pisałem w poprzedniej relacji. Okazało się, że jedna z nich to komercyjna wyprawa międzynarodowa z przewodnikiem i trzema Szerpami wysokościowymi, a druga to narodowa wyprawa na Pumori z Ekwadoru (a nie z Czech). Obie wyprawy działają na grani południowo - zachodniej, ograniczającej z prawej strony naszą ścianę. Przeniesienie wyprawy z drogi klasycznej granią wschodnią na grań południowo-zachodnią obie ekipy argumentowały zbyt dużym zagrożeniem lawinowym na drodze normalnej. Grań południowo- zachodnia (częściowo pokrywająca się z linią naszej drogi) jest według nich technicznie trudniejsza, ale mniej zagrożona lawinami.

Dziś dla nas dzień odpoczynku, a jutro rano wychodzimy w kierunku szczytu. Sam atak planujemy rozłożyć na ok. 3-4 dni i 1-2 dni zejścia do bazy. Czy nam sie uda? Wiele zależy od pogody - teraz jest słonecznie, ale nawet na dole w bazie wieje silny, zimny wiatr zapowiadający zbliżającą się zimę. Nie wiemy też jak będziemy się czuć na wysokości powyżej 6000 metrów, gdzie jeszcze na tej wyprawie nie byliśmy. Niewiadomą są również dalsze trudności techniczne samej wspinaczki, choć z namiotu, w którym spędziliśmy aklimatyzacyjną noc, widzieliśmy, że następne kilkaset metrów to na pewno trudna wspinaczka mikstowa (skalno-śnieżno-lodowa) grania, dopiero potem zaczynają się śniegi kopuły szczytowej. Jesteśmy przygotowani na kilka biwaków podczas wspinaczki oraz ewentualnie jeden biwak bez namiotu w trakcie zejścia ze szczytu. Ale to dopiero za kilka dni...

Raz jeszcze trzymajcie kciuki!

Image Pozdrawiamy serdecznie
GBS Bank Himalaya Expedition
Grzegorz i Jarek

Dodaj komentarz


Wpisy wulgarne, zawierające błędy ortograficzne, kłótnie, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane DUŻYMI LITERAMI), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Nie odpowiadamy na anonimowe komentarze. Prosimy zaloguj się lub zarejestruj. Rejestracja jest jednoznaczna z akceptacją regulaminu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - napisz do nas . lub użyj przycisku "Zgłoś administratorowi". Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Redakcja nie odpowiada za treść komentarzy.