pldaenfrdeuk


 czwartek 13 grudnia 2018r.   imieniny: Łucja, Otylia, Włodzisława

Reklama

Lecimy do Jordańskiego Królestwa Haszymidzkiego, w którym siostra mojej żony, Bożenka odbywa posługę w Zgromadzeniu Misjonarek Miłości. W tym roku obchodzi Ona okrągłą rocznicę, jest to idealną okazją by ruszyć w nieznane na Bliski Wschód.

Dodatkowym czynnikiem, który pozwolił nam podjąć decyzję rozpoczęcia podróży jest uruchomienie bezpośrednich lotów z Warszawy do Ammanu stolicy Jordanii. Już wiosną kupujemy bilety, mimo że wylot planujemy na jesień - po prostu nie możemy doczekać się spotkania. Przygotowując się do wyjazdu, dowiedzieliśmy się, że termin w którym lecimy jest uważany przez wielu podróżników jako jeden z bardziej odpowiednich aby poznać to miejsce. Będąc na miejscu mogliśmy się o tym przekonać, jak również o tym że zdecydowana większość turystów tam będących, podobnie jak my, odwiedza ten kraj indywidualnie.

 

REKLAMA

Korzystamy z tzw. tanich linii lotniczych, co wymusza na nas zabranie ograniczonej ilości bagażu. Mając nadzieję na sprzyjającą pogodę, zakładamy że nasze skromne bagaże nam wystarczą.

Przygotowując się do podróży korzystamy z różnych udogodnień współczesnego świata, aby móc zminimalizować koszty pobytu już na miejscu. Na oficjalnej stronie Ministerstwa Turystyki i Antyków kupujemy Jordan Pass - karnet, który zawiera wymaganą wizę turystyczną oraz darmowe wejściówki do wielu atrakcji turystycznych. Na miejscu podróżując wypożyczonymi samochodami na lotnisku, korzystamy także z darmowych nawigacji (tutaj polecamy aplikację mapy.cz) pobranych wcześniej na telefon, gdyż roaming kosztuje tam fortunę. Noclegi również wcześniej rezerwujemy przez internet. My wybraliśmy Pilgrims Guest House w miejscowości Madaba, który zdecydowanie polecamy.

Pensjonat przylega do XIX wiecznej cerkwi św. Jerzego, która skrywa w swych murach “mapę z Madaby” - mozaikową posadzkę z czasów średniowiecza, która przedstawia mapę ówczesnego świata. W Madabie mieszka największe skupisko chrześcijan. Jordania jest jednym z najbardziej tolerancyjnych krajów muzułmański, oraz jednym z bezpieczniejszych, o czym mogliśmy się przekonać podczas naszej podróży.

 

barlinek

 

Pierwszego dnia jedziemy do naszej siostry Bożenki, której zgromadzenie znajduje się w Ammanie. Spotykamy się z nią po kilku latach przerwy. Surowe zasady zgromadzenia pozwalają siostrom zakonnym na wyjazd do rodziny raz na dziesięć lat. Siostry Miłosierdzia, które na co dzień opiekują się najbardziej potrzebującymi nie zważając na ich pochodzenie i wiarę, przyjmują nas w swoim domu bardzo ciepło i serdecznie.

Po kilku godzinach spędzonych z Bożenką, korzystamy z okazji bycia w stolicy i jedziemy zwiedzać najstarszą część miasta. Ludzie mieszkali tu już 8 tys. lat p.n.e., ale dopiero w XIII w. p.n.e. powstało tu miasto Rabba. Było ono stolicą Amonitów – stąd współczesna nazwa Amman. Według Biblii Amonici pochodzili z kazirodczego stosunku Lota z jego córką z którą skrył się w górach po ucieczce z Sodomy. To nie jedyny związek Amonitów z historią Izraela. Król Dawid po rocznym oblężeniu podbił Rabbę i państwo Amonitów. Miasto w II w.p.n.e. znalazło się w kręgu egipskich Ptolemeteuszy. Zwiedzamy cytadelę otoczoną murem o długości 1700 m. Wewnątrz jej obwarowań znajduje się kompleks pałacowy Ujmarów, ruiny bizantyjskiej komnaty oraz pozostałości świątyni Heraklesa.

Z tego miejsca rozpościera się przepiękna panorama miasta. W odległości 1 km znajduje się doskonale zachowany teatr rzymski. Mógł on pomieścić do 6 tysięcy osób i tym samym był jednym z największych w tamtym czasie. Odnowiony i utrzymany, robi wrażenie do dziś.

Wyjazd ze stolicy Jordanii zajmuje nam dwie godziny. W tym czasie zdążyliśmy zauważyć że nikt nie włącza kierunkowskazów, a ze znanymi nam dobrze przepisami ruchu drogowego, Jordańczycy są w przysłowiowym lesie. W takich sytuacjach jeżeli nam się wydaje, że umiemy jeździć to jesteśmy w błędzie. Każdy jeździ jak potrafi, a najważniejszy jest klakson cokolwiek by oznaczał (przepuść mnie, zmieniam pas ruchu, wpuszczam cię, itd.). Tutaj panują zasady: silniejszy ma pierwszeństwo oraz zachowaj bardzo, ale to bardzo szczególną ostrożność.

W drugim dniu pobytu zamierzamy zwiedzić północną Jordanię. Jedziemy do Gerazy. Tam znajduje się, najlepiej zachowane w tej części świata. rzymskie miasto zwane Pompejami Bliskiego Wschodu. Spacerując, możemy zarówno my jak i liczni turyści, zobaczyć na własne oczy jak wyglądało olbrzymie miasto z dala od Rzymu. Robi ono naprawdę ogromne wrażenie. Zbudował je na pustyni Aleksander Wielki, lecz miasto doczekało się swojej świetności dopiero za czasów rzymskich. W tym czasie mieszkało tu 20 tys. osób. Zwiedzanie ulic tego miasta zajmuje nam sporo czasu. Można tutaj zobaczyć rzymski hipodrom na którym wojownicy ścigali się na rydwanach. Tuż obok stoi łuk Tryumfalny Hadriana wybudowany w 129 r z okazji wizyty cesarza. Podziwiamy również wiele świątyń, teatrów oraz forum. Wszystkie one były zwieńczone dziesiątkami kolumn, które w dużej mierze zachowały się do dziś. W takim miejscu jak to, człowiek zastanawia się na tym jak dobrze musiało być zorganizowane i zarządzane Cesarstwo Rzymskie, by w tak odległych miejscach powstawały tak wspaniałe miasta.

 

barlinek

 

Cały czas pogoda nam dopisuje, jest słonecznie a termometry wskazują 25 st. C. Dlatego też nie zwlekając z Gerazy ruszamy w kierunku jeziora Genezaret. Nasz cel to zamek Adżlum. Co chwilę nasze auta wspinają się po krętych , górskich, półpustynnych drogach. Jak na trzeci świat, to drogi są całkiem niezłe. Pustynie i górzyste tereny poprzecinane asfaltowymi drogami. Jest to pozytywne zaskoczenie.

Kiedy jednak jak mamy się wspiąć pod świetnie zachowany muzułmański zamek, silniki naszych pojazdów ryczą na najwyższych obrotach. Udało się, w końcu jesteśmy. Zamek zbudowany w XII wieku, na polecenie Saladyna, został posadowiony na czterystu metrowych, strzelistych skałach. Krzyżowcom nigdy nie udało się go zdobyć. Dokonali tego w 1260 r. barbarzyńscy Mongołowie. Ze wzgórza zamkowego rozpościera się piękny widok na całą okolicę. Co ciekawe, wcześniej stał tu bizantyjski klasztor. Mieszkał w nim francuski pustelnik Adżilun. Od niego też nazwę bierze to miejsce.

W planach mieliśmy jeszcze wizytę w okolicznym rezerwacie przyrody, ale ze względu na brak czasu wracamy do Madaby.

Kolację organizujemy sobie sami na tarasie obiektu w którym nocujemy. Śniadanie w formie bufetu oprócz typowych potraw kuchni europejskiej oferuje również lokalne specjały. Ogólnie zdrowo i smacznie.

Następnego dnia zamierzamy zwiedzać miejsca święte, bo przecież Jordania to część Ziemi Świętej. Jedzie z nami również siostra Regina, takie właśnie imię w zgromadzeniu przyjęła Bożenka.

Z Madaby, gdzie nocujemy, prowadzi przez pustynię piętnasto kilometrowa droga do Góry Nebo. Na tą górę Mojżesz przyprowadził lud wybrany. Po 40 latach tułaczki z niewoli egipskiej, tu zgodnie z wolą Boga, dokonał żywota. Nie mógł on wejść do ziemi obiecanej, więc jak tylko ją ujrzał, zakończył swoją ziemską wędrówkę. Rzeczywiście z tego miejsca rozpościera się widok na rzekę Jordan, Morze Martwe, Jerycho, a przy dobrej pogodzie widać Jerozolimę. Z tego miejsca syn Mojżesza Eliasz wprowadził Naród Wybrany do Ziemi Obiecanej. Znajduje się tutaj również franciszkański Kościół Mojżesza, najstarsza jego część pochodzi z IV w. W zabytkowym baptysterium znajdują się świetnie zachowane mozaiki przedstawiające sceny pasterskie, oraz przegląd afrykańskiej flory i fauny. Przed baptysterium na wzgórzu stoi pomnik przedstawiający laskę Mojżesza oplecioną wężami. Mieliśmy tu okazję uczestniczyć we mszy św. razem z Filipińczykami. Naprawdę szczęście i duże przeżycie.

 

 

Z Góry Nebo kierujemy się na Betanię. Jedziemy po krętych górskich pustynnych drogach - oczywiście asfaltowych.

Betania to święte miejsce Chrztu Pana Jezusa w rzece Jordan. Tu Jan Chrzciciel, syn Elżbiety i Zachariasza zapowiadał przyjście Mesjasza i był świadkiem działalności Jezusa z Nazaretu. To również tu prorok Eliasz znalazł schronienie przed gniewem Achaba i Izabel, a Druga Księga Królewska opisuje jego wniebowzięcie które miało dokonać się właśnie nad Jordanem.

Aby się dostać do głównego punktu, już kilometr przed rzeką jordański policjant, wskazuje nam parking z którego autokary zabierają turystów do miejsca chrztu Pana Jezusa.

Kilka Lat temu po izraelskiej stronie byliśmy w tym miejscu. Mieliśmy możliwość tak jak dzisiaj uczestniczyć w odnowieniu chrztu. Jest to dla nas bardzo ważne przeżycie. Po tak owocnych duchowo przeżyciach wracamy na wieczór do Madaby.

Następnego dnia wybieramy się na zwiedzanie południowej Jordanii. Ruszamy wcześnie rano.

Do słynnej Petry autostradą na południe. Przed nami po jednej i drugiej stronie autostrady płaska skalista pustynia.

Nasz cel ta Petra, zaginiona w śród piasków i skał stolicy królestwa Nabatejczyków. Wpisana na listę UNESCO uznana za jeden z siedmiu nowych cudów świata. Tu kręcono wiele epopei filmowych, między innymi w roli głównej z Harisonem Fordem "Ostatnia Krucjata”.

O Petrze wspominają już egipskie manuskrypty z XIV w. p.n.e. W biblii pojawia się jako stolica ludu Edonitów.

 

barlinek

 

Po wielu wiekach odkrył ją na nowo szwajcarski uczony Johan Ludwig Brekhald. Wejście do ukrytego w skałach miasta, chroni wąskie przejście między wysokimi skałami. Musimy przejść wąskim przesmykiem ponad 1500 m. Mijamy pionowe skały które sięgają do 80 m wysokości. Wędrówka po dnie AL.-SIK bo tak nazywa się ta droga jest nie zapomnianym przeżyciem.

W końcu tego przejścia ukazuje się widok który rozpalał wyobraźnię setek milionów widzów na całym świecie, za sprawą filmu Indiana Jones i wykutej w skale budowli na 40 m wysokości i 25 m szerokości. Zwiedzając te miejsca to tak troszkę czujesz się jak taki odkrywca. Wzdłuż kolejnych masywów skalnych znajdujemy wykute w skałach klasztory, domy, fasady grobowców, Bizantyjskie Kościoły. Znajduje się tu również teatr wykuty w skale. Opisywanie tego miejsca zajęło by tyle czasu co zwiedzanie przez cały dzień. Po prostu wspaniale widoki. I kto by pomyślał że jakiś lud tubylców w zamierzchłych czasach był zdolny do stworzenia wielkich miast.

Z Petry wybieramy się na południe do jednej z najbardziej znanych pustyń Wadi Rum. Pustynię rozsławił brytyjski oficer Tomas Edward Lawrence który działał podczas I Wojny Światowej.

Będziemy zwiedzali pustynne skały wytworzone przez erozję oraz inne czynniki naturalne.

Wszystko można załatwić przez internet, Campbeduin family life with jeep tour – polecamy, uczciwi ludzie. Koszt to około 35 DJ. od osoby. Zatrzymujemy się pod centrum informacyjnym.

Podjeżdżają Jepami. No to w drogę, Jest już ciemno, nic nie widać, a oni wiozą nas po wybojach "swoimi rydwanami” w galopującym tempie. Ja siedzę na tylnym siedzeniu mocno trzymając się przedniego fotela. Wydaje mi się ze zaraz się wywrócimy. Ostra jazda – adrenalina. Piękna blondynka siedząca obok mnie z wrażenia schowała głowę między nogi. Nie chce widzieć. Wydawało mi się, że w tym czasie zmówiła cały różaniec. Ale jazda, w zakręty wchodzimy ślizgając się po piasku. Na miejscu zostajemy zakwaterowani w namiotach. Ogólnie całkiem spoko.

O dziewiętnastej kolacja w dużym namiocie. Zostajemy poczęstowani przysmakiem azjatyckim - potrawą zwaną płow (pilaw). Już coś takiego jedliśmy. Palce lizać.

Na kolacji spotykamy turystów z całego świata. Ogólne odprężenie po takiej jeździe. Rano po śniadaniu wskakujemy na paki otwartych samochodów. Tu królują Toyoty.

Zabierają nas w różne pustynne miejsca. Zwiedzamy robimy sobie fotki i dalej pod następne ciekawe skały.

Osobiście, to nie tylko moje zdanie ale wielu turystów uważa to za fantastyczną przygodę. Jazda w dzień to już nie taka adrenalina, ale za to widoki, fantastyczne.

 

barlinek

 

Na drogę powrotną otrzymujemy porządny suchy prowiant. Polecamy tych ludzi bo warto. Wracamy do Madaby. Chcemy jeszcze po drodze zwiedzić zamek Al- Kark, zbudowany na skałach pustyni. Krzyżowcy wybudowali swą twierdzę. Zarządzał nim zły człowiek Renald z Chatillon, którego napady i rabunki doprowadziły do zerwania kruchego rozejmu z Saladynem. Kto oglądał film ,, Królestwo Niebieskie” będzie wiedział o kogo chodzi. Zamek zbudowany na wzgórzu robi ogromne wrażenie. Kilku kondygnacyjny, dobrze zachowany, cały do zwiedzania. Spotykamy grupę turystów z Polski, zwiedzają ten kraj na rowerach. Po obejrzeniu zamku wbijamy w nawigację najkrótszą drogę do Madaby.

No i wyjechaliśmy na pustynię. Droga w górę i w dół pnie się. Silniki w naszych autach wyją na przełęczach, kurczowo trzymamy się wszystkiego co możliwe. Droga asfaltowa, ale przepiętrzenia to w Szwajcarii pikuś. Za to trafiliśmy na takie widoki że aż dech zapiera. Późnym wieczorem jesteśmy w hotelu.

Robimy dzień odpoczynku. Wybieramy się nad Morze Martwe. Z internetu dowiadujemy się że jest słaby dostęp do plaży i do tego kosztowny. Ale internet przychodzi również z pomocą. Na forach podają nam współrzędne GPS na dzikie plaże 31° 35’50.11’N 35° 33’34.87E. No to w drogę.

I rzeczywiście, jedziemy wzdłuż Morza Martwego. Pogoda dopisuje 30 stopni.

Jesteśmy na miejscu. Nic tylko woda, ciepło, słońce. Dziś wypoczywamy. I tak myślimy, że w listopadzie jest tak ciepło.

Po południu wracamy do Madaby. W kościele Św. Jerzego na posadce znajduje się mozaikowa mapa Ziemi Świętej z VII w. n.e., na której naniesionych zostało 150 miejscowości. Zabytkowe mozaiki możemy zwiedzić na terenie Parku Archeologicznego jak również kościele św. Jana oraz Proroka Eliasza.

Jest już piątek 09.11. 2018 wracamy do kraju. Polecamy Jordanię bo znajduje się tu dużo miejsc bardzo ciekawych, pełnych tajemnic, miejsc ważnych dla nas chrześcijan.

Cezary Szafkowski

 

Podróże Barliniaków >>>

 

 

Komentarze  

+4 #6 Guest 2018-12-04 08:32
Super!
Cytować | Zgłoś administratorowi
+5 #5 Guest 2018-12-03 22:51
Przepięknie. Podziwiam Państwa. Artykuł bardzo interesujący. Pozdrawiam serdecznie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+9 #4 Guest 2018-12-03 18:31
Z wielką przyjemnością się czyta.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+11 #3 Guest 2018-12-03 13:23
Z wielką przyjemnością się czyta,piękne zdjęcia
Cytować | Zgłoś administratorowi
+12 #2 Guest 2018-12-03 12:39
Bardzo spodobała się opowieść. Wszystkim rekomenduję do przeczytania !!!
Cytować | Zgłoś administratorowi
+16 #1 Guest 2018-12-03 12:02
Ładny tekst i zdjęcia. Pozdrawiam
Cytować | Zgłoś administratorowi

Dodaj komentarz

Wpisy wulgarne, zawierające kłótnie (tzw. trolling), obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane DUŻYMI LITERAMI), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Nie odpowiadamy na anonimowe komentarze. Nie publikujemy komentarzy z błędami ortograficznymi. Prosimy zaloguj się lub zarejestruj. Rejestracja jest jednoznaczna z akceptacją regulaminu.

Kod antyspamowy
Odśwież