Serwis informacyjny mieszkańców Barlinka i okolic

 

Barlinek Inwestycje Sp. z o.o.

 

BORNE FURNITURE Sp. z o.o.

 

SEWD Centrum Drewna

 

Barlinek Inwestycje Sp. z o.o.

 BORNE FURNITURE Sp. z o.o.

 SEWD Centrum Drewna


 środa 24 kwietnia 2024r.   imieniny: Aleksander, Egbert, Erwin

Reklama

A A A
GRUZJA - 2,5 TYSIĄCA KILOMETRÓW PO DROGACH I BEZDROŻACH KAUKAZU

Od pewnego już czasu planowaliśmy wyjazd do Gruzji. Szczypta tajemniczości, różnorodność krajobrazu, opisy podróżników, przyczyniły się do decyzji o wyjeździe do tak dla nas tajemniczego regionu, jakim jest Kaukaz.

 

REKLAMA

Zakup tanich biletów na stronie kiwi.com pozwala zrealizować marzenia i zagłębić się w tajemniczej kulturze jednego z krajów kaukaskich. Przed wyjazdem rezerwujemy noclegi, samochód, zbieramy troszkę informacji i w drogę. Miesiąc maj to trochę ryzykowna pora ze względu na duże prawdopodobieństwo opadów, ale okazuje się, trafiamy w tzw. okno pogodowe, jak często określa się pogodę w górach. Lądujemy w Kutaisi, głównym mieście krainy zwanej Imeretia, (mówią, że to najbrzydsze miasto w Gruzji i chyba tak jest), ale w tym rejonie można znaleźć perełki, które chcielibyśmy obejrzeć. Na lotnisku odbieramy samochód, którym będziemy poruszali się po całym kraju. Pierwszy przejazd po mieście, napotykamy wiele ,,pomników” architektury, dawnej spuścizny socrealizmu, jakie wcześniej widzieliśmy w innych krajach, więc nas to nie przeraża, my sycimy oczy krajobrazami, pradawnymi budowlami, których mury zaświadczają o kulturze ludów zamieszkujących Kaukaz. W tej podróży towarzyszą nam Magda i Staszek – fascynaci dobrych wrażeń. Dzieje osadnictwa sięgają 5 tysięcy lat, ale pozostałości kultury miejscowości położonej nad rzeką Rioni przetrwały do naszych czasów. Zamierzamy zwiedzić zabytki sakralne i nie tylko. Nad miastem góruje Katedra Begrati, do której zmierzamy, po drodze mijając główny plac z nietypową fontanną, ze złoconymi figurkami. Obok znajduje się gmach Muzeum Historycznego z ponad 160 tysiącami eksponatów.

Katedrę Begatii (Zaśnięcia Bogurodzicy) zbudowano na szczycie stromego wzniesienia w XI wieku. Niestety, mieliśmy pecha, obiekt oglądamy tylko z zewnątrz, w środku prowadzone są prace remontowe. Z tego miejsca kierujemy się do Jaskini Prometeusza. Położona 20 kilometrów od Kutaisi, odkryta w 1984 r. udostępniona do zwiedzania w 2011 r. jest jedną z perełek tej okolicy. Jaskinia zrobiła na nas ogromne wrażenie, choć kilka jaskiń wcześniej w swoim życiu oglądaliśmy. Zwiedzanie zajmuje około 1,5 godziny. Fantastyczne doznania, przy podświetlonych stalaktytach, niewyobrażalnie wielkie komnaty. Jednogłośnie potwierdzamy - to cud natury. Obowiązkowe miejsce zwiedzania!

Po takich pozytywnych doznaniach kierujemy się na oddalony o 25 km obiekt sakralny, Gelati. To kolejny zabytek gruziński z najwyższej półki, wpisany na listę UNESCO. Monastyr Gelati ufundowany został przez Dawida IV Aghmaszenebelgo, który po śmierci został tu pochowany. Położony w górach w malowniczej okolicy, jakich wiele w tutejszym krajobrazie. Wznoszenie ukończono w 1106 r. w kolejnych stuleciach stanowił kulturalne i naukowe centrum kraju. Całość obiektu mogliśmy obejrzeć, wewnątrz zachowały się freski i manuskrypty pochodzące w XII-XV wieku.  Wnętrze kopuły wypełnia fresk przedstawiający postać Chrystusa Pankratora oraz Madonny z Dzieciątkiem. Wspaniałe dzieło ludzkich rąk. O randze zespołu klasztorno-katedralnego może świadczyć fakt, że w 2004 r. Prezydent Sakaszwili wybrał go na miejsce ceremonii inauguracyjnej.

W okolicach Kutaisi znajduje się jeszcze kilka obiektów wartych obejrzenia, np. wiosce Wariciche odnaleziono pozostałości miasta z IV w p.n.e. oraz kilka ciekawych małych klasztorów. My jednak wyruszamy samochodem do dawnej stolicy Gruzji - Mtschety położonej 20 kilometrów od Tbilisi. Podróż zajmuje nam dwa razy tyle czasu co planowana, gdyż autostrada na wielu odcinkach jest remontowana.

Mtscheta jest najlepszym miejscem wypadowym do zwiedzania kraju. Noclegi załatwione wcześniej przez internet w obiekcie Old Capital mieszczącym się przy katedrze Sweti Cchoweli. Miasto historyczne z zadbanymi budynkami, wpisane na listę UNESCO, pięknie położone u zbiegu rzeki Aragwi i Mtkwari, obowiązkowe do zwiedzenia. Wieczorami z przyjemnością spędzamy czas w knajpkach położonych nad rzeką. Kwatera, w której nocujemy posiada aneks kuchenny, więc śniadania przygotowujemy sobie sami. Chaczapuri to podstawowe danie gruzińskie, w różnych smakach, na słono i na słodko (tanie i smaczne), pozwala zaspokoić gusta naszego podniebienia.

Katedrę Sweti Cchoweli wzniesiono w V wieku, jest to kolebka gruzińskiego chrześcijaństwa. Otoczona murami zamkowymi robi ogromne wrażenie. Do dnia dzisiejszego zachowały się freski z poprzednich epok. Najstarszym elementem wyposażenia jest chrzcielnica z IV wieku. Mieliśmy okazję zwiedzać ją kilkakrotnie, gdyż zakwaterowanie w pobliżu pozwalało nam wieczorami  przebywać i modlić się w każdej chwili. 

Następnego dnia, mając na uwadze piękną pogodę, ruszamy na północ w krainę Mccheta Mtianeni tak zwaną ,,Gruzińską Drogą Wojenną’’ liczącą 208 km. Z tej trasy korzystano już w średniowieczu, w swym monumentalnym dziele, wymienia ją grecki podróżnik Strabon. Maszerowały ją najeżdżając Kaukaz legiony rzymskie, po nich mongolskie, wędrowały kupieckie karawany. Ruszamy w kierunku Władykaukazu przejścia granicznego z Rosją, nasz punkt docelowy to jeden z najpiękniej położonych Monastyrów na świecie, Cminda Sameba (Trójcy Świętej) u stóp pięciotysięcznika Kazbek.  Podążamy asfaltową drogą w wzdłuż rzeki Aragwi, mijając przepiękne soczysto zielone góry, przełęcze i tętniącą życiem przyrodę. Stwierdziliśmy, że to co w Polsce kwitnie w czerwcu, to tutaj w maju, bzy z akacjami to chyba największe zaskoczenie. 

Po drodze zatrzymujemy się w zamku Ananuri, położonym w pięknym miejscu nad zalewem. Kamienny obiekt murów z basztami , bronił stolicy Gruzji od północy.  Wewnątrz obiektu znajduje się Cerkiew Zaśnięcia Bogurodzicy wzniesiona w V wieku, z dobrze zachowanymi fragmentami fresków. Podziwiamy fantastycznie położenie obiektu. Spotykamy turystów z wielu krajów. Jedziemy dalej, bo mamy jeszcze sporo kilometrów do celu. Po drodze mijamy co jakiś czas setki tirów stojących na poboczach kierujących się w stronę Rosji. Droga pnie się coraz wyżej, miejscami jedziemy serpentyną docierając do miejscowości Gudauri. Nagle na zboczach wyrastają budynki, to nowoczesne hotele.

Gudari to największy ośrodek narciarski w Gruzji, ze średnią wysokością 2100 m n.p.m. W tym miejscu na nagich zboczach znajduje się jeszcze dużo śniegu, a przed nami ,,Przełącz Krzyżowa’’. Silnik naszego Forda wyje na najwyższych obrotach, by wspiąć się na 2400 m i po takiej drodze jadą również przepełnione ciężarówki. Jedziemy dalej, mijamy półki skalne, zaśnieżone szczyty gór, kaniony jak z bajki, widoki zapierające dech w piersiach. Docieramy do miejscowości Stiepanaminda. Przed nami jak z pocztówki - Monastyr Cminda Sameba (Trójcy Świętej) stojący na wzgórzu 2170 m ponad dolinami, na tle pięciotycięcznika Kazbek. Widok niesamowity. Wzniesiony wraz z dzwonnicą w XIV wieku. Udajemy się na zwiedzanie. Najważniejsze, pogoda dopisała. Wewnątrz obiektu zachowały się resztki fresków. Tego nie da się opisać, opowiedzieć, tu trzeba być. Aż trudno uwierzyć, że znaleźliśmy się w tym miejscu, z pięknym widokiem na zaśnieżony Kazbek. Poniżej wąwóz Dariański, a po drugiej stronie czterotysięcznik Kuro Szani.

Po tak obfitych wrażeniach wracamy w drogę powrotną. Zatrzymujemy się na tarasie widokowym Aragwi. W tym miejscu stworzono fresk- mozaikę jako pomnik pokoju, dla upamiętnienia dwusetnej rocznicy zawarcia traktatu gieorgijewskiego. Po drodze jeszcze raz zatrzymujemy się nad zalewem, obejrzeć twierdzę Ananuri.  

 

 

Następny dzień-to stolica Gruzji - Tbilisi. Ogromna aglomeracja, wznoszące się nowe osiedla, apartamentowce, hotele. My zmierzamy do starej części miasta położonego wzdłuż rzeki Kura ( Mikwari). Miasto położone jest na wzgórzach, ulice wznoszą się i opadają w dół, co powoduje że zwiedzanie to przede wszystkim chodzenie w dół i w górę. Gruzja posiada wiele obiektów sakralnych. Jako drugie państwo na świecie w IV wieku przyjęła chrześcijaństwo, jako religię państwową. Zatrzymujemy się przy Katedrze Soni (Zaśnięcia Bogurodzicy). Jest jedną z najważniejszych świątyń Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego. Wielokrotnie niszczona, odbudowana, zachowała pierwotne kształty. W tej katedrze pochowano pierwszych fundatorów obiektu, tu znajduje się kopia krzyża św. Nino, uznawanej za najcenniejszą relikwię Gruzińskiego Kościoła. Święta Nino, Apostołka, dzięki której król Mirian III wprowadził Gruzję w chrześcijaństwo. Podziwiamy freski oraz ikony wypełniające ,,Carskie Wrota’’.

Obok katedry znajduje się Muzeum Historii Tbilisi. Dalej przemierzając wąskie strome uliczki, napotykamy ormiański kościół Naraszemi. Budowla powstała w XV wieku. To również święte miejsce dla tutejszych Ormian. Nieco dalej znajduje się również ormiański kościółek Dżwars Mama. Wszystkie obiekty sakralne wybudowano w podobnym stylu architektonicznym. W większości zachowały się freski z przed wielu wieków. W każdej cerkwi ,, Carskie Wrota’’ przepięknie zdobione, inkrustowane złotem – to jeden z ważniejszych elementów kościoła prawosławnego. Zmierzając na północ wzdłuż rzeki, dochodzimy do Bazyliki Anczischati – najstarszej świątyni w Tbilisi datowanej na VI wiek. W poświęconym Matce Bożej wnętrzu zachował się ikonostas oraz ikony wielu świętych, całość w pewnym porządku religijno kulturowym. To spuścizna przodków, którzy zamieszkiwali ziemię przed wielu wiekami.

Obok katedry Anczischati warto zobaczyć Wieżę Zegarową. Wygląda jak poskładana z różnych przypadkowych elementów. To jedno w wielu urokliwych miejsc. Przechodzimy Mostem Pokoju na drugą stronę rzeki Mikwari, idąc w górę wąskimi uliczkami dochodzimy do placu na wzgórzu z Katedrą Cminda Sameba (Soboru Świętej Trójcy). Położona na wzgórzu św. Eliasza, największa sakralna budowla w Gruzji.   Budowę rozpoczęto w 1995 r. z zamiarem uczczenia 2000- lecia Chrześcijaństwa. Utrzymana w starym stylu architektonicznym robi ogromne wrażenie. Wewnątrz znajduje się 11 ołtarzy. Jest to siedziba Katolikosa- Patriarchy Gruzji. Obok znajduje się dom pielgrzyma. Schodząc po schodach, mijamy rzeźbione kamienne słupy przedstawiające dwunastu Apostołów. Ze wzgórza rozpościera się piękny widok na stolicę. U podnóża rzeki wskakujemy do kolejki górskiej, która zawozi nas do Twierdzy Narikala ponad rzeką, na wzgórze po drugiej stronie. Sama twierdza to tylko część murów obronnych, obok znajduje się Cerkiew św. Nikoloza (Mikołaja). Na wzgórzu góruje pomnik Matki Gruzji, przedstawiający kobietę trzymającą w ręku puchar z winem dla gości, oraz miecz dla wrogów. Ze względu na ograniczony czas , rezygnujemy z dalszego zwiedzania miasta, wielu ciekawych miejsc- jak Muzeum Narodowe, Muzeum Sztuk Pięknych, Rosyjskiego Teatru Dramatycznego, oraz innych. Wracamy do starej stolicy Gruzji, oraz naszego miejsca noclegu.

Mtscheta miasto, w którym się zatrzymaliśmy posiada wiele zabytków. Kierując się na zachód, zmierzając klimatycznymi uliczkami docieramy do Monastyru Samtawro ( cerkiew Przemienienia Pańskiego ) z kompleksem klasztornym żeńskim św. Nino. W mniejszej cerkwi, znajdują się relikwie św. Nino. Przyjęcie chrześcijaństwa jako religii państwowej, Gruzja zawdzięcza; jak już wcześniej wspominałem - św. Nino. Była niewolnicą z Kapadocji, sprzedana władcy gruzińskiemu, uzdrowiła chorą żonę Króla Iberi, a władca Mirian III dostrzegł w tym rękę bożą i znak, że należy przyjąć chrześcijaństwo. Cesarz Konstantyn Wielki oraz kapłani ochrzcili rodzinę królewską. W ten sposób miała się dokonać chrystianizacja Gruzji w 337 r. W kościele prawosławnym św. Nino jest czczona jako oświecicielka Gruzji i równa Apostołom. W wielu miejscach nie tylko sakralnych spotykaliśmy się z charakterystycznym krzyżem. Będąc w Gruzji, wielokrotnie odwiedzaliśmy Monastyr, zawsze pełny pielgrzymów. Po południu jedziemy zwiedzić górujący nad miastem Monastyr Dżwari. Piękny obiekt, wypełniony wiszącymi na ścianach ikonami i zabytkowym ikonostasem. Według tradycji św. Nino zatrzymała się  na najwyższym wzniesieniu i postawiła na nim krzyż. W VI wieku rozpoczęto budowę cerkwi. Z tego miejsca rozpościera się widok na całą okolicę.

Następnego dnia ruszamy na południe kraju, do miejscowości Wardzia, gdzie znajduje się skalne miasto oraz gorące źródła, głównie znane tylko Polakom, ale o tym napiszę za chwilę. Mamy do przejechania około 220 km. Pierwsze sto kilometrów bezproblemowo, jadąc na wschód autostradą, następne kilometry kierując się na południe, to już droga przez mękę. Mijamy góry porośnięte drzewostanem i soczystą trawą, wspaniałe widoki a przed nami co jakiś czas ,, zwijają asfalt’’ Mijamy Borjomi. W dawnych czasach słynny kurort, pijalnia wód, ale czasy świetności ma już za sobą. Nieliczne działające hotelowe obiekty, opustoszałe bloki. Byliśmy zniesmaczeni takimi widokami. Ale nic, my podążamy wyprzedzając co chwilę ciężarówki jadące w kierunku tureckiej granicy. 

Wjeżdżamy do miasta Achalciche. W tym mieście 1/3 mieszkańców to Ormianie. Znajduje się 900 -letni zamek oraz Cytadela Rabati. To cały kompleks murów i baszt. Wewnątrz zachowały się pozostałości osmańskiego meczetu, fragmenty pałacu dawnych władców. Po obejrzeniu historycznego obiektu, jedziemy dalej w kierunku Wardzi. Drogi choć asfaltowe stają się coraz węższe. Do tego zapomniałem dodać - krowy w Gruzji mają pierwszeństwo na drodze i nikt ich nie pilnuje więc musimy zachować szczególną ostrożność. Po przejechaniu dalszych 60 km przepięknymi terenami, drogą wzdłuż rzeki docieramy do miejsca jak z bajki, taka gruzińska Kapadocja. Miasto wykute w skale, jedno z najbardziej fotogenicznych miejsc w Gruzji. Labirynty skalne, po których poruszaliśmy się zwiedzając, zajmują 13 kondygnacji. Pomieszczenia wykute w skałach powstawały już w X wieku. W skład kompleksu połączonych systemem tuneli, wchodziły, komnaty, miejsca do przechowywania wina, spichlerze, cerkiew. Ta zabudowa służyła miejscowym jako schronienie przed Turkami, Mongołami, Persami.

 

 

Do dzisiejszych czasów w kompleksie skalnym zachował się również monastyr Zaśnięcia Bogurodzicy. Spotkaliśmy Mnicha, który na co dzień opiekuje się obiektem. To miejsce oraz otaczająca przyroda, fantastyczne widoki, pozostaną na długo w naszej pamięci. Niedaleko od tego miejsca w górach,  widzieliśmy małą cerkiew, z mniszkami  które żyją tylko z tego co im ziemia urodzi.

Dopełnieniem całości zwiedzania jest kąpiel w gorących termach oddalonych o kilkaset metrów od skalnego miasta. Miejsce, którego opisu nie znajdziemy w żadnym przewodniku, informacje przekazywane są tylko na forach internetowych. I choć pierwsze wrażenie nie było zachęcające, to jednak zanurzenie się w basenie sprawiło, że poczuliśmy się jak w raju. Obok przepływającej górskiej rzeki, ze skał wypływa gorąca woda. W starej stodole, człowiek obsługujący obiekt podparty deskami, pokazuje nam w środku basen z przepływającą siarkową wodą. Łaźnie tureckie z wszelkiego rodzaju wygodami to pikuś. Kąpiel w takim budynku, gdzie temperatura wody dochodziła do czterdziestu stopni, to atrakcja, jakiej nam było potrzeba. W tym miejscu spotkaliśmy jeszcze trzy Polki, delektujące się kąpielą w urokliwym miejscu. Pełni wrażeń jedziemy do Old Capital, odpocząć, bo jutro wyruszamy na wschód, do krainy zwanej Kachetią, regionu z którego Gruzja słynie - ojczyzny wina. 

Kachetia, czyli wschodnia Gruzja to już zupełnie inny krajobraz. Tutaj teren z górzystego robi się bardziej nizinny. Zmierzamy do jednego z najpiękniejszych miast wschodniej Gruzji - Signagi. Po drodze mijamy winnice, przydrożne kramy oferujące świeże warzywa, owoce, no i oczywiście wino oraz czaczę (tutejszy bimber). Miejscowość  wzięła swój początek od twierdzy założonej 1772 r. przez króla Erekle II. Posiada ciekawą zabudowę z wystającymi ażurowymi misternymi, drewnianymi balkonami. Spacerując po stromych brukowanych uliczkach, pośród domów i kamiennych cerkwi, klimatycznych kafejek, wciąż można poczuć starego ducha. Spotykamy dużo turystów. W całej Gruzji największą grupę zwiedzających, stanowią Rosjanie. Ale i naszych rodaków w popularnych miejscach można spotkać. Po takim klimatycznym wejściu, jedziemy do monastyru Bodbe za miastem. Cerkiew słynie z miejsca śmierci i pochówku św. Nino, która w IV wieku nawróciła Gruzję na chrześcijaństwo. Król Mirian III w tym miejscu nakazał wybudować niewielką świątynię, którą później przebudowano. Modliliśmy się przed grobem św. Nino. Obok cerkwi, w której pochowano świętą, wybudowano bazylikę, wnętrze częściowo pokryte mozaikami, widać, że ściany są przygotowane do dalszych zdobień. Z bazyliki prowadzi lasem dróżka do źródła, na którym wzniesiono niewielką kapliczkę. Miejscowi pielgrzymi przybywają, by zaczerpnąć świętej wody. Wracamy do Mtschety, miasta urokliwego, naszego miejsca zakwaterowania.

Jest sobota, ostatni dzień pobytu na Kaukazie, wieczorem wracamy do Polski. Musimy jeszcze wrócić do Kutaisi na lotnisko, to ponad 200 kilometrów. Od samego rana pada deszcz, jest nieprzyjemna pogoda. Postanowiliśmy w drodze powrotnej lekko zboczyć z trasy, jedziemy pośród lasów obejrzeć Kolumnę Katskhi, w prowincji Imereti, na której wzniesiono pustelnię pod wezwaniem św. Maksymusa Wyznawcy. Znajduje się na skale podobnej do Maczugi Herkulesa w Ojcowskim Parku Narodowym.  Po 40 metrowej drabinie można wspiąć się na skałę, jednak do pustelni nie są wpuszczane kobiety, a mnich rzadko zaprasza do siebie gości, do dostarczania mu wody i żywności służy kosz opuszczany na linie.

Już na lotnisku wspominamy pobyt: jedliśmy chaczapuri i chinkari, modliliśmy się przy grobie św. Nino, piliśmy wino i czaczę z Gruzinami, nuciliśmy ,,Pieśń Gruzińską’’ Okudżawy. Ostatni dzień cały czas pada.

My wyjeżdżamy, to Gruzja płacze za nami.

 

Cezary Szafkowski

 

 

Komentarze

Dodaj komentarz


Wpisy wulgarne, zawierające błędy ortograficzne, hejt, kłótnie, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane DUŻYMI LITERAMI), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Nie odpowiadamy na anonimowe komentarze. Zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj? Napisz do nas redakcja@barlinek24.pl lub użyj przycisku "Zgłoś administratorowi". Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Redakcja nie odpowiada za treść komentarzy. Prosimy nie podpisywać anonimowych komentarzy z imienia i nazwiska. Regulamin komentarzy.

Twój komentarz nie został opublikowany? Skorzystaj z fb i komentuj pod postem na naszym profilu B24.

Kod antyspamowy
Odśwież