pldaenfrdeuk


 wtorek 12 listopada 2019r.   imieniny: Jonasz, Krystyn, Witolda

Reklama

A A A
Image
Indonezja - Malang
Malang. Miasto jakich wiele w Indonezji. Drugie co do wielkości we wschodniej Jawie i zarazem jeden z większych ośrodków akademickich w kraju. Znane ze specyficznej wschodnio jawajskiej kuchni i ceramiki. Położone w siodle pomiędzy sześcioma aktywnymi wulkanami.

 

Dwa spośród nich to jedne z najbardziej aktywnych wulkanów na globie. To właśnie tu przyjdzie mi mieszkać przez niespełna rok. Myśl ta trochę mnie przeraża ale równie mocno fascynuje. 

Pierwszych kilka dni spędzamy na żmudnym szukaniu domu. Rozsiani po różnych częściach miasta, jest nas około 25 studentów, spotykamy się codziennie na kilkugodzinne poszukiwania. Całe szczęście mieszkańcy są niezwykle przyjaźnie nastawieni i zawsze służą pomocą. W końcu po kilku dniach znajdujemy ten odpowiedni dom. Jest ogromny. 7 sypialni, 3 łazienki. Wprowadzamy się następnego dnia. Zaraz na samym początku naszego rezydowania pojawiają się poważne różnice kulturowe.

{jgxtimg src:=[images/stories/aktualnosci/indonezja/s.jpg] width:=[400]}
Sprzedawca mięsnych kulek - bakso

Pierwszą kwestią są stali goście, przychodzący z całymi rzeszami znajomych. Tutaj nie trzeba mieć zaproszenia aby odwiedzić kogokolwiek – drzwi są otwarte dla każdego, o każdej porze dnia. Kolejna sprawa to tzw. „strażnik moralności” – Erte. Każde nawet najmniejsze osiedle posiada swojego „strażnika”. Jego zadaniem jest pilnowanie by mieszkańcy nie prowadzili niezgodnego z zasadami wiary trybu życia. Wszystkie przyjęcia czy zabawy muszą być uzgodnione z owym „Panem”. Lista gości musi być koniecznie dostarczona i przez niego zatwierdzona. Nam udało się znaleźć miejsce nie będące objęte opieką owego strażnika. Jednak życie w Malang to nie tylko ograniczenia i zakazy. Doświadczenie innej kultury i innego stylu życia jest niezwykle silne. Wszystko jest zupełnie odmienne. Zaczynając od jedzenia. Codziennie ryż – to podstawowy składnik diety. Nasi goreng (ryż smażony) to narodowa potrawa indonezyjska podawana na wiele sposobów, jednak Malang słynie z popularnych w całym kraju tzw. bakso czyli mięsnych kulek. Wyrabia się je z mięsa wołowego, ugniatane przez kilka godzin aż do uzyskania gumowatej konsystencji. Podawane jako dodatek do zup lub w postaci szaszłyków są jednym z podstawowych składników kuchni indonezyjskiej.

{jgxtimg src:=[images/stories/aktualnosci/indonezja/a.jpg] width:=[400]}
Angkot - środek transportu publicznego w Malang

W podziw i zdumienie wprawił nas transport publiczny w mieście. Niestety jak na tak duży ośrodek nie jest on zbyt rozwinięty, trzeba zaznaczyć że Malang ma ponad milion mieszkańców. Jedyną możliwością są tzw. angkoty. Są to mikrobusy przekształcone na małe autobusiki. Nie ma przystanków. Zatrzymują się na kiwnięcie ręką, dla wsiadających i na komendę „kiri pak” oznaczającą „Panie proszę zjechać do lewa”, dla wysiadających. Każda taka linia angkotów łączy dwie części miasta a oznaczone są literami. Jednak ogromna liczba mieszkańców używa motorów jako środka transportu. Tani, szybki i w miarę bezpieczny, posiada go prawie każdy Indonezyjczyk. W każdym mieście widać ich tysiące, czasem nawet zdaje się że jest ich więcej niż mieszkańców.

REKLAMA

Na początku pobytu w Malang dużym problemem był dla nas klimat. Nie jest aż tak gorąco jak w pozostałych częściach Indonezji. W ciągu dnia temperatura nie przekracza 32 stopni a nocami spada do około 20. Jednak to co sprawiło nam największe kłopoty dotyczyło wulkanów. Jak wspomniałem wokół miasta jest ich sześć. Najbardziej aktywny – Semeru co około 15 minut wyrzuca w powietrze chmurę gazów i popiołów. Ta niesiona południowo wschodnim wiatrem opada na miasto. Kaszel, kichanie, katar i trudności z oddychaniem występowały u nas przez około tydzień. Często zdarza się tak, iż opad popiołu jest tak duży, że wygląda to jak opady śniegu. Wulkan Semeru wraz z Bromo są przy tym jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc przez turystów i jednym z najpiękniejszych parków narodowych na całym świecie. Naprawdę wartym odwiedzenia...

{jgxtimg src:=[images/stories/aktualnosci/indonezja/w.jpg] width:=[400]}
Wulkan Bromo Semeru w tle

W końcu po kilku tygodniach jakie dostaliśmy na zaaklimatyzowanie się i znalezienie swojego miejsca w mieście przyszedł czas na rozpoczęcie zajęć. Wszyscy długo oczekiwali na to by przekonać się jak będą one wyglądały. Na naszym uniwersytecie, studiuję na Universitas Negeri Malang, wygląda to tak: zajęcia odbywają się codziennie nie licząc piątków po kilka godzin dziennie. Podzieleni jesteśmy na dwie grupy: początkującą i zaawansowaną. Język stosunkowo prosty ale czasem sprawia wielkie trudności. Kampus uniwersytecki zrobił na mnie duże wrażenie. Przestronny, w miarę nowoczesny, dostosowany do potrzeb studentów i idący z duchem czasu. Jako ośrodek akademicki Malang jest miastem przyjaznym dla młodych ludzi i przede wszystkim tanim.

Trudno jest zapewne oddać całą atmosferę życia w Indonezji ale mam nadzieje, że dzięki mnie będzie to dla Was troszeczkę bliższe. Następnym razem podzielę się kolejnymi wrażeniami...

Robert Szulc
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Dodaj komentarz

Wpisy wulgarne, zawierające kłótnie (tzw. trolling), obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane DUŻYMI LITERAMI), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Nie odpowiadamy na anonimowe komentarze. Nie publikujemy komentarzy z błędami ortograficznymi. Prosimy zaloguj się lub zarejestruj. Rejestracja jest jednoznaczna z akceptacją regulaminu.

Kod antyspamowy
Odśwież