BORNE FURNITURE Sp. z o.o.

 

BORNE FURNITURE Sp. z o.o.


 czwartek 29 września 2022r.   imieniny: Franciszek, Michalina

Reklama

Auto Serwis Barlinek

Gomex Krzysztof Goryński

MICHALSKI APARTMENTS

FIRMA ROLNICZA BYSKOV AGRO SP. Z O.O. POSZUKUJE PRACOWNIKÓW

Kursy zawodowe, maszynowe, budowlane - szkolenia BHP - Nowogard, Koszalin, Szczecin - HAGA

A A A
WYRUSZAMY NA BAŁKANY

Od kilku lat zamierzaliśmy  zwiedzić południe Europy, ale jakoś zawsze wychodziły inne plany. Wielu Polaków co roku wyjeżdża do Chorwacji a my chcieliśmy zwiedzić choć część krainy zwanej Bałkanami. Oprócz popularnej Chorwacji ciekawość pcha nas dalej do Bośni i Hercegowni, Czarnogóry, Albanii, Macedonii, no i Grecji.

 

REKLAMA

  

Planując taką objazdową wyprawę, wstępnie wyznaczamy punkty na mapie, które z naszego punktu widzenia są warte obejrzenia. Dobrze jest zarezerwować choć część noclegów, przejazdy autostradowe, oraz tam gdzie jest to możliwe bilety wstępu do fajnych miejsc atrakcyjnych turystycznie. W wielu przypadkach wcześniejsza rezerwacja przez Internet, naliczy kilkunasto procentowy rabat. A więc w drogę – pierwsze 1100 km do Zagrzebia pokonujemy  w jeden dzień. Nasz pomysł ograniczony w czasie dwóch tygodni z chęcią poznania kilku krajów, to zwariowany pomysł ale do zrealizowania.

Ze względu na paskudną pogodę w czasie drogi, padający deszcz nie udało się  nam odwiedzić Marija Bistrica – to taka Chorwacka Częstochowa. Pierwszy nocleg w Zagrzebiu traktujemy jako miasto przejazdem. Stąd jedziemy na Jeziora Plitwicke znajdujące się około 1,5 godziny na południe od Zagrzebia. To jeden z zaplanowanych punktów naszej podróży. Zwiedzanie tego przyrodniczego miejsca ze względu na wybraną trasę to od 3 do 6 godzin zwiedzania malowniczo, tarasowo położonych kilkunastu jezior z wieloma wodospadami. W cenie biletu możemy popłynąć statkiem po jeziorze. Przechodząc wokół jezior o niezwykłych turkusowych kolorach, mijamy kaskady wodne, wysokie wodospady, różnorodną bujną roślinność. Za bilety wstępu trzeba słono zapłacić, ale warto było. Po kilku godzinach podziwiania jedziemy do Splitu. Wieczorem idziemy zobaczyć miasto Cesarza Doklecjana. To co najważniejsze do zwiedzania znajduje się przy porcie, oraz stare miasto z murami pałacu rzymskiego cesarza Doklecjana. To duża aglomeracja z wieloma zabytkami. Na przestrzeni wieków w architekturze widać weneckie wpływy. Przyjemnie pokonujemy zatłoczone przez turystów bulwary, stare zabytki.

Rano wybieramy się do Medjugorie w Bośni Hercegowni. Ze Splitu można dotrzeć autostradą. My wybieramy malowniczą drogę t/z Makarską, biegnącą wzdłuż wybrzeża jadąc podziwiamy piękno natury, z jednej strony piętrzące się góry z drugiej strony auta przybrzeżne klify, plaże, błękitne morze. Mijając co jakiś czas małe miejscowości z nadmorskimi kurortami  nie sposób oprzeć się, by w którymś miejscu zjechać z jednej z jednej z najpiękniejszych dróg ciągnących się wzdłuż wybrzeża Dalmacji by skorzystać z uroków plaż znajdujących się w tych miejscach.

Po przekroczeniu granicy Chorwacko Bośniackiej, jadąc do Medjugorie chcemy skorzystać z uroków Wodospadów Kravica.  Dojazd do tego miejsca po drodze wskazują nam reklamy. Ze względu na malownicze położenie i krystaliczną wodę, jest popularnym miejscem kąpieli mieszkańców Bośni, jak również wielu turystów. Będąc w tych okolicach, my również skorzystaliśmy z uroków natury, wskakując do wody. Informacyjnie od 2 lat na wodospadach Krka, Jeziorach Plitwickich obowiązuje zakaz kąpieli. Po południu jesteśmy w Medjugorie. Nie sposób nie trafić do kościoła św. Jakuba. To miejsce pielgrzymek przede wszystkim Polaków, Włochów jak również osób z innych krajów. Mieliśmy to szczęście uczestniczyć we mszy świętej odprawianej po polsku. Przewodnik poinformował nas jak dotrzeć do miejsca objawień, znajduje się w odległości czterech kilometrów od kościoła, na wzgórzu Crnica. Wspinając się po kamienistej drodze mijamy płaskorzeźby z brązu przedstawiające radosne i bolesne tajemnice różańca. To miejsca modlitwy i rozmyślania.

Z Medjugorie jedziemy do Mostaru w Bośni i Hercegowni, gdzie wcześniej rezerwowaliśmy nocleg. To stare miasto położone nad rzeką Naretwą. W XVI wieku Turcy zbudowali twierdzę  a w 1566r. dotychczasowy drewniany most został zastąpiony kamiennym, który znany jest jako Stary Most. Nocleg załatwiliśmy w samym centrum starego miasta. Po obu stronach mostu przebiegają wąskie uliczki z różnego rodzaju kramami, kafejkami, sklepami z upominkami. Stare miasto to część muzułmańska z meczetami, minaretami. Spacerując w tych miejscach odczuwa się wpływ tej innej kultury. Pełno turystów, tutejsze kobiety noszą na głowie chusty, niektóre nawet burki. Jakby inna część Europy. Miasto ze swoimi zabytkami jest piękne i warte obejrzenia.

Następnego dnia ruszamy do słynnego Dubrownika, opuszczając Bośnię i Hercegownię. Przed zwiedzaniem za miastem, załatwiamy nocleg na polu namiotowym w małej miejscowości pod Dubrownikiem, położonego blisko morza.  My trafiliśmy w miejsce pięknie położone, nad naszymi namiotami drzewa owocowe, piękna plaża, lazurowe wybrzeże, nic tylko wypoczywać. Po południu odbieramy z lotniska, naszego syna Krzysia, który będzie dalej towarzyszył w dalszej podróży. Dziś luźniejszy dzień, spędzamy nad samym morzem. Rano wybieramy się do Dubrownika. Pogoda aż nadto dopisuje. Miasto założone w VII w przez plemiona Chorwackie, na przestrzeni wielu wieków ugruntował swoją pozycję jako port handlowy. Epoka wielkiego rozwoju przypada na XV wiek. Stare miasto otoczone w całości majestatycznymi murami, posiada wiele zabytków. Tu od samego rana widać mnogość odwiedzających turystów z całego świata. Uroki starej architektury podziwiamy kupując bilety przejścia przez otaczające miasto murami obronnymi. W większości odrestaurowane budynki, ceglaste dachy zachowanej architektury robią wrażenie.

W południe opuszczamy Chorwację – jedziemy do Czarnogóry, drogą nadmorską kierujemy się do miejscowości Kotor. Droga wijąc się wzdłuż wybrzeża z prawej strony samochodu przy samym morzu, z lewej strony skaliste wypiętrzone góry. Ten odcinek 40 km od granicy do Kotoru, ma w sobie coś magicznego. Co chwilę mijamy zatoczki w których zatrzymują się samochody z turystami oraz miejscowymi celem zażycia kąpieli w morzu. My również znajdujemy mały parking, korzystamy z uroków takich wielu miejsc.  Wszędzie na plażach dostępne leżaki, naturalne parasole, cudownie czysta woda, a obok  zabytkowe kościoły, kapliczki, stara zabudowa. Zatrzymujemy się w Kotorze. Miasto położone na wybrzeżu Adriatyku, założone przez Greków. Stało się jedną z ważniejszych twierdz bizantyjskich. W późniejszych czasach było częścią Serbską, Węgierską, jak również Monarchii Habsburgów. Tego miasta nigdy nie zdobyli Turcy. Jest jednym z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast. Tu ze względu na głębokość przy nabrzeża cumują wielkie wycieczkowce. To miasto koniecznie trzeba obejrzeć. Patrząc z poziomu turysty, Czarnogóra jest naprawdę piękna. Wyruszamy dalej w kierunku Budvy szukając noclegu na polu namiotowym. Bliżej miejscowości przygranicznej z Albanią zatrzymujemy się na nocleg. Olbrzymie ciągnące się pole namiotowe, nie oferuje takich luksusowych warunków jak w Chorwacji. Jest wiele miejsca, do plaży 30 m, setki turystów, ale spokojnie, można wypocząć przed dalszą podróżą. Nadmieniam że wszystkie ośrodki wypoczynkowe, pola namiotowe, kafejki, oferują własny nieodpłatny internet. Następnego dnia przed opuszczeniem Czarnogóry jedziemy obejrzeć choć z daleka wyspę św. Stefana. Jest jedną z dwóch wysepek na u wybrzeży Budvy i zdecydowanie czarnogórskie miejsce wypoczynku. Do wyspy prowadzi most łączący z lądem, po obu stronach mostu znajdują się plaże. Sama wyspa okryta tajemniczością, gdyż wielu bogatych tego świata korzysta z uroków tego miejsca.

My jedziemy dalej do Albanii. Przekraczanie granic nie nastręcza trudności . Bez wysiadania z auta, podajemy paszporty 1 minuta i w drogę. Za miejscowością Szkoder znajdujemy miejsce na nocleg. Wcześniej jeszcze w Polsce, przez Internet rezerwujemy bilety na jedną z największych atrakcji turystycznych Albanii, na Jeziora Koman. Wyruszamy rano by dotrzeć na zaporę wodną na godzinę 8;30. Sam dojazd do portu jeżeli chodzi o drogę to tragedia ale widoki niesamowite Tu z portu przy zaporze wodnej,  zabierają nas i wielu turystów motorówkami jakie pływają w południowej Azji. Płyniemy do parku narodowego Lumi – Shale. Spływ po zalewie  jeziora Koman to niesamowite wrażenie. Od dawna mówiono że to Tajlandia Europy. Z jednej strony wypiętrzone skały, trudno dostępne miejsca, czysta woda, no i nasze wrażenia. Po około 2 godzinach dopływamy do celu. Tu wśród dzikiej przyrody znajdują się plaże z infrastrukturą jak w dalekiej Azji. Woda krystalicznie czysta, otaczające nas skały, dzika natura, zimna woda, można poczuć się jak w raju. Wrażenia niesamowite. Tu spędzamy 4 godziny. Po południu wracamy do  miejsca startu przy zaporze wodnej. Będąc w Albanii to trzeba zobaczyć. Z przystani wypływają promy które płyną do miejscowości Fierze. Z tego miejsca droga prowadzi do ,,Albanii Szwajcarskiej’’. Warto polecieć samolotem z Polski do Tirany na weekend. Firmy turystyczne ze stolicy zabierają turystów autokarami organizując taki wypad do Lumi Shale wszystko można załatwić przez Internet. Albania to kraj, który nie posiada w swojej ofercie zbyt wielu zabytków architektury, ale za to plaże i przyroda niesamowita. Następnego dnia wyruszamy do Sarandy na południu Albanii.

Wcześniej rezerwowaliśmy apartament na trzy noce. Saranda to miasteczko nad morzem z wieloma nowo wybudowanymi budynkami świadczące usługi hotelarskie, gastronomiczne, itp. Piękne plaże ciepła woda bliskość słynnych plaż kurortowych przylegającej miejscowości Ksamil, przyciąga wielu turystów. W tych miejscach korzystamy z wielu plaż jakie oferują tutejsze tereny. Wcześniej planowaliśmy taką jednodniową objazdówkę. Tak się składa że trzy ciekawe miejsca znajdują się na naszej drodze. Rano wyruszamy do Syri Kalter (Blue Eye). Błękitne Oko, to jedno z wielu źródeł wypływających spod góry Gjere, które stanowią początek rzeki Bistrice.  Woda wypływa z pod ziemi z dużą siłą. W tym miejscu strumienie tworzą niepowtarzalne barwy, ze względu na podłoże ziemi oraz otaczającą naturę. Jeszcze w poprzednim roku można było się wykąpać, w tej chwili jest to zabronione. To taka ciekawostka turystyczna którą obejrzeliśmy, podążając dalej za miejscowość Permet. Jedziemy do źródeł termalnych siarkowych Benje u wylotu Kanionu Lendgarice. Znajdują się tu naturalne baseny skupione wokół „Mostu Sędziego” Wody siarkowe działają leczniczo w schorzeniach chorób reumatycznych, dermatologicznych, chorób układu pokarmowego. Oprócz miejscowych spotykamy wielu turystów. Temperatura źródeł to około 25-35 stopni celsjusza. Po zażyciu takich kąpieli wyruszamy wzdłuż wysychającego strumienia, naszym oczom ukazuje się piękny widok – wysokie skały wąwozu, które odbijają się od wody tworząc piękne lustrzane odbicie otaczających skał. Po takich widokach wracamy z powrotem, ale po drodze zatrzymujemy się w miejscowości Gjirokaster. Stare miasto z zachowaną turecką architekturą wpisane na listę UNESCO z wąskimi uliczkami, przyciąga wielu turystów. Mówi się tu że to ,,Miasto Srebrnych Dachów’’  Na wzgórzu Turcy zbudowali zamek. Najsłynniejszą osobą pochodzącą z tej miejscowości był urodzony tu komunista Enver Hodża. Nie ciekawa postać. Po powrocie do Sarandy planujemy następny dzień.

Jedziemy do Grecji, a konkretnie do „wiszących klasztorów” zwanych Meteory. Z mapy wynika że to 230 km od miejsca noclegu. Będąc tak blisko decydujemy się odwiedzić słynne miejsce. Jeszcze po Albańskiej stronie podążamy krętymi drogami, w Grecji po kilkunastu kilometrach nareszcie, europejskie autostrady. Przejazd zajmuje nam trzy godziny z haczykiem. Tu jadąc w północnej Grecji, góry wyglądają inaczej niż w Albanii. Dużo zieleni przyjemne dla oka. Zbliżając się do celu podróży, z daleka widzimy skały na których wybudowano monastyry. Mnichom  którzy zaczęli tu przybywać w poszukiwaniu ciszy, medytacji, modlitwy, te miejsca odosobnień przypadły do gustu. Początkowo wspinali się do wysoko położonych jaskiń. Następnie na linach wciągano materiały do budowy klasztorów. Pierwsze z nich powstały w XI wieku. Z biegiem czasu wzniesiono w tym miejscu aż 24 prawosławne klasztory (monastyry).  Do dzisiejszych czasów przetrwało 6 klasztorów w których toczy się normalne życie klasztorne.  Część z nich jest udostępnione dla turystów. Można wjechać do góry, pozostawiają samochód na parkingu. Samo dojście do klasztorów to pokonanie około 300 m pieszo. My zwiedziliśmy trzy z nich. Byliśmy pod wrażeniem urokliwych przyrodniczo miejsc, zabytków kultury sakralnej, determinacji mnichów którzy przed wiekami wznieśli Klasztory. Zwiedzając mury świątyń, wewnątrz pokryte starymi freskami, pisane ikony, w stylu bizantyjskim, patrząc z góry na otaczający świat, uświadamiamy sobie ile pokory, pracy,  wyrzeczeń, modlitwy, i czasu, wymagało stworzenie tych dzieł, wznoszących się nad szczytami skał. Wrażenia niesamowite.

Późnym popołudniem jesteśmy w Sarandzie. Korzystamy z uroków wspaniałej wody, plaży i tutejszej kuchni.

Następnego dnia przyjdzie nam pożegnać się z morzem, wracamy do domu przez Serbię i Macedonię. Kierujemy się na północny wschód nad jezioro Ochrydzkie. W miejscowości Pogradec  po albańskiej stronie nad jeziorem Ochrydzkim zatrzymujemy się na chwilę. Tu wybudowano piękne promenady, wzdłuż ciągnących plaż. Spotykamy wielu turystów. Jezioro Ochrydzkie to najstarsze i jedno z większych zbiorników wodnych na Bałkanach, otoczone ze wszystkich stron górami. My przekraczamy granicę albańsko macedońską od południa, podążając boczną drogą nad jeziorem. Zaraz po przekroczeniu granicy w Macedonii jedziemy zwiedzić Monastyr św. Nauma Ochrydzkiego, ucznia św. Cyryla i Metodego, współtwórcę szkoły piśmiennej. To tu pismo alfabetyczne służące do zapisu w językach słowiańskich zostało stworzone, zwane Cyrylicą. Do tej pory na Bałkanach w Bośni i Hercegowni, Macedonii, Bułgarii, Serbii stosuje się tego typu alfabet. Przekraczając granicę po Macedońskiej stronie przyroda, góry mają inny charakter niż w Albanii czy Chorwacji. Tu widać porośnięte szczyty bujnym drzewostanem. Przed samym Monastyrem tereny zostały zagospodarowane. Można skorzystać ze sprzętu wodnego, plaże z wszelkiego rodzaju wygodami, wszystko przygotowane pod pielgrzymów i turystów. Z tego miejsca jedziemy do miasta Ochryda, położonego nad jeziorem Ochrydzkim. Macedonia nie posiada dojścia do morza. Więc wielu ludzi przyjeżdża tu wypoczywać. To jeden z najuboższych krajów Europy, ale za to wszędzie jest czysto. Mamy porównanie przebywając w Albanii – tam służby komunalne, a przede wszystkim mieszkańcy muszą się jeszcze wiele nauczyć. Miasto posiada wiele zabytków, między innymi Cerkiew św. Jana z Kaneo, Cerkiew Mądrości Bożej, starożytny teatr, Sobór św. Zofii, oraz zamek Bułgarskiego Cara Samuela. Nie udało nam się zwiedzić wszystkich zabytków - brak czasu.

Następnego dnia wracamy przez Serbię, wcześniej wstępujemy w Macedonii do Kanionu Matka niedaleko stolicy Skopie. To sztuczny zbiornik utworzony przez budowę elektrowni wodnej. Korzystamy z motorówek które zabierają turystów po wodach zalewu. Wycieczka zostaje zwieńczona spacerem po jaskini.

Wracamy do domu odpocząć, od tak intensywnie spędzonego urlopu.  Prosta zasada- podróże kształcą. Skoro to piszę to znaczy że żyjemy.  Stwierdziliśmy że we wszystkich krajach gdzie byliśmy, jest bezpiecznie. Ciekawość świata powoduje że coś nas pcha dalej i dalej i dalej…

 

Cezary Szafkowski

 

 

Komentarze

-3

Guest

No i co tu komentować...my też tam a nawet dalej byliśmy...dobre wino,,,czipuro,, rakiję piliśmy...a mimo to troszkę Wam zazdrościmy,...tak pozytywnie.Polecamy wszystkim . Pozdrawiamy Jasiek

Dodaj komentarz


Wpisy wulgarne, zawierające błędy ortograficzne, hejt, kłótnie, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane DUŻYMI LITERAMI), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Nie odpowiadamy na anonimowe komentarze. Zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj? Napisz do nas redakcja@barlinek24.pl lub użyj przycisku "Zgłoś administratorowi". Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Redakcja nie odpowiada za treść komentarzy. Prosimy nie podpisywać anonimowych komentarzy z imienia i nazwiska.

Twój komentarz nie został opublikowany? Skorzystaj z fb i komentuj pod postem na naszym profilu B24.